Suczka trafiła do nas po śmierci swojej właścicielki. Choć ma już 10 lat, zupełnie tego po niej nie widać — jest w świetnej kondycji i ma mnóstwo energii.
Pobyt w schronisku był dla niej ogromną zmianą, dlatego początkowo była bardzo zestresowana i smutna. Z dnia na dzień coraz bardziej się jednak otwiera, a my powoli odzyskujemy jej uśmiech i radość życia. To właśnie takie chwile są dla nas największą nagrodą i przypominają, dlaczego warto pomagać.






